|
Blog > Komentarze do wpisu
A dzieci nie ma. I nie będzie
Jak słyszę tyrady mądrych głów w telewizji że Polki nie chcę rodzić dzieci bo chcą robić karierę to ogarnia mnie pusty śmiech i zastanawiam się czy ci wsyscy "yntelygenci" wiedzą cokolwiek o prawdziwym życiu czy tylko przeczytali o nim w książkach. Otóż drogie mądre głowy i politycy. Polki nie rodzą dzieci poniewaz w Polsce obecnie zajebiście nie opłaca się mieć dzieci. Posiadanie dziecka w chwili obecnej to luksus na miarę posiadania samochou za komuny. Dziwię się że nasz liberalny rząd nie objął jeszcze dziecka metką "towar luksusowy" i nie wprowadził podatku akcyzowego od posiadania dziecka. Kazdy kto ma głowę na karku i potrafi jej używac szcególnie do liczenia pieniedzy, ten wie że w Polsce Państwo kładzie rodzicom kłody pod nogi. Poczawszy od słynnego becikowego. Tak naprawdę to becikowe powinno być uzależnione od statusu majątkowgo oraz rzeczywistych potrzeb rodziców. Bo jak becikowe dostaje manager zarabiający 10 tysięcy miesiecznie to za dodatkowy tysiąc to on kupi 3 grzechotki w sklepie dziecinnym pewnej znanej marki bo na więcej mu nie starczy. Natomiast dla bezrobotnego małżeństwa z pod Rzeszowa becikowe musi wystarczyć na łózeczko, wózek, ciuszki, wanienkę, pieluchy i kosmetyki dla dziecka. I tu widac jawną niesprawiedliwość tej daniny rzuconej przez Państwo jak ochłap co by się można było pochwalić jacy to jesteśmy prorodzinni Powinno być tak, ze osoby o niskich dochodach dostają pieniadzę na wyprawkę dla dziecka od Państwa. Dlaczego?? Bo kazdy obywatel się po prostu Państwu opłaca, w kontekście systemu emerytalnego który niechybnie, przy obecnym przyroście naturalnym pieprznie prędzęj czy później. Warto wiec umożliwić biedniejszej czesci społeczeństwa posiadanie większej ilości dzieci bo to kapitał na przysłość. ( Tak wiem że brzmi górnolotnie ale ma swoje ekonomiczne uzasadnienie Kolejnym problemem w Polsce jest co zrobić z dzieckiem po urlopie macierzyńskim matki. W 90% przypadków jest tak, że w mniejszych miastach nie ma żłóbków a jak sa to za Chiny ludowe bez znajomości nie idzie do nich zapisać dziecka. Pozostaje więc niania, któa przeważnie zarabia tyle ile matka wracajaca do pracy. Matka chodzi więc do pracy po to żeby opłacić nianię, a biedny ojciec musi łapać dodatkową prace bo za jedną statystyczną pensję w Polsce nie da się przeyżyć z małym dzieckiem.Ogromną radość mają rodzice których dzieckiem może zająć się babcia, ale w kontekście chęci podnoszenia wieku emerytalnego kobiet, coraz mniej babć będzie mogło się dziećmi zajmować. Jak już dziecko może iść do przedszkola to okazuje się że Państwowych przedszkoli jest mało albo nie ma wcale. Prywatne kosztuje tyle co niania, a skoro kosztuje tyle co niania to szkoda z niani rezygnować, bo dziecko siedząc w domu ma dużo mniejsza szansę na zachorowania, a mamusia lub tatuś dużo mniejszą szanse na pójście na opiekę nad dzieckiem, na którą większość polskich pracodawców jest uczulona. Zanim więc dziecko pójdzie do pozornie darmowej szkoły podstawowej - czeka rodziców tyle wydatków że odechciewa się miec kolejnego dziecka. Do tego trzeba dodać jeszcze kredyty mieszkaniowe które zjadają kolejne pół pensji i niż demograficzny mamy zapewniony na najbliższe 100 lat. No chyba że podobnie jak Unia Europejska sprowadzimy sobie milion muzułmanów bedziemy się cieszyć z dzietności naszych nowych obywateli. Szkoda tylko ze ci nowi obywatele sa głównie klientami opieki społecznej, więc jescze na nich musi się składać ta reszta społeczeństwa która pracuje i nie ma żadnych przywileji. Ale dla mądrych głów telewizyjnych i tak Polki nie rodza dzieci bo sa leniwe i stawiają na karierę. Ich przecież stać na nianię za 3 tysiące na miesiac, eksluzywne prywatne przedszkole z 3 językami i 2 tygodniowa opiekę nad dzieckiem, jak mamusia z tatusiem pojada na Mauritius. I jak tu wtedy poprzestac na jednym jak mozna powiedzieć, że dzieci praktycznie same się chowają.
poniedziałek, 23 sierpnia 2010, kontestatorbg
Komentarze
2010/08/23 23:45:20
po pierwsze skonczylem czytac ten artykul po pierwszym akapicie , wybaczcie, ale jesli ktos jeszcze nie nauczyl sie, ze nie pisze sie "z pod" tylko spod, to uwazam , ze nie jest to warte poswiecenia nawet dwoch minut. Jesli chodzi o dzieci: darujmy sobie jakies glupie wyliczenia, ja - tak jak pewnie dziesiatki tysiecy innych osob nie mam dzieci bo ich nie lubie i pomimo ze stac by mnie bylo nawet na piatke dzieci nie mam zamiaru ich miec, bo ani ja ani moja zona nie czujemy takiej potrzeby! Tyle w tym temacie. A swoja droga zastanawia mnie to , ze skoro podobno mamy taki maly przyrost naturalny , to dlaczego wszedzie , absolutnie na kazdym kroku spotyka sie hordy rozwrzeszczanych , pozbawionych wszelkiej kontroli bachorow!? PS. To,ze ktos nie chce sie rozmnazac, nie oznacza , ze jest zlym czlowiekiem. PS 2. Darujcie brak polskich czcionek , jestem wychowany na usenecie, gdzie nie wypadalo z nich korzystac.
2010/08/23 23:48:08
== Może jednak lepiej, by tacy ludzie pozostali bez dzieci. Nie chcemy rozrostu biedy i niezaradności życiowej.
A teraz do rzeczy: śmieszy mnie ostatnia kampania telewizyjna pt. "rób dzieci". To żałosne. Nikt nie zdecyduje się na dziecko po obejrzeniu telewizyjnego spotu. Jeżeli ktoś chce mieć dziecko (a to w większości ludzie naturalna potrzeba) to będzie je miał. Problemem jest skłonienie ludzi do posiadania dwu lub więcej dzieci. Rozwiązania typu "becikowe" są żałosne. Wprowadzenie tego świadczenia było populistyczną akcją. W praktyce okazało się, że pijaczki i menelki specjalnie zachodzą w ciążę, by móc dostać 1000 zł. To tylko pogarsza sytuację. Trzeba dać ludziom spokój, a wszystko samo się potoczy. Niech państwo przestanie dawać i (co ważniejsze) NIECH PRZESTANIE ZABIERAĆ. Więcej pieniędzy w kieszeniach rodzin. 2010/08/23 23:51:17
...a tak w ogóle, to po co więcej dzieci? Przecież na rynku pracy nie starcza miejsca dla tych, które już są.
2010/08/24 01:21:12
Praktycznie we wszystkich krajach Europy mamy ujemny przyrost naturalny, przynajmniej wśród rdzennej ludności.
Tak naprawdę to WCALE nie chodzi o finanse, wystarczy spojrzeć na to z perspektywy całego świata by to zrozumieć. To problem naszej cywilizacji i kultury. Zarówno jej rzeczy negatywnych (przeliczanie wszystkiego na pieniądze, upadek tradycji, degradacja rodziny, coraz głębsza ingerencja państwa itp.) jak i... pozytywnych (głównie rola kobiety w społeczeństwie). 2010/08/24 21:49:10
Mnie najbardziej rozbawiła argumentacja dlaczego biedni i bezrobotni mają mieć więcej dzieci. Normalnie jest tak, że jeżeli jest rodziców stać na dzieci to sobie fundują jedno lub więcej. Teraz przychodzi państwo i zabiera tej rodzinie kasę, by dać menelom, który do niczego się nie przydają - gdyby się przydawali, mieli by pracę. Widać naukę (bynajmniej nie tę w państwowych szkołach) mieli głęboko w dupie i teraz nie potrafią robić nic produktywnego, no poza robieniem dzieci - przynajmniej pozornie produktywna praca:]. W efekcie rodzinkę, którą było stać na kilkoro dzieci, nie stać albo na żadne, albo stać na jedno. A menele nie dość, że mają gdzieś to co zrobili (dzieci), to jeszcze za becikowe sobie fundują kolejna gorzałę. Przez to trzeba budować kolejne domy dziecka, żłobki, przedszkola i inne instytucje mające na celu zadbać o rodziców, by ci byli oddani tylko i wyłącznie swojej pracy i płacili podatki. Same plusy z tego fatku - 1. menele mają pracę, 2. robotnicy mają pracę, 3. użędnicy mają pracę, 4. rodzice mają pracę. Szkoda, że ja, jako ciężko pracujący człowiek muszę wszystkim nierobom fundować niezbędne minimum by mogli godnie i komfortowo żyć:]
|
|
Najwazniejsza sprawa jest jednak to, ze ktos kto pisze, ze potrafiaca liczyc (inteligentna) osoba nie zdecyduje sie na dziecko (czy tez wiecej niz jedno dziecko) bo to sie w Polsce nie oplaca to:
a) nie ma dzieci i nie wie co to znaczy miec dzieci
b) ma jedno dziecko i niestety nie ogrania co to znacyz miec dziecko i tym samym ma o jedno za duzo...
Dziecka nie da sie przeliczyc na pieniadze - nawet jak ktos bedzie baaaardzo inteligentny (w swoim mniemaniu) to nie policzy tego ile kosztuje dziecko - bo dziecko kosztuje dokladnie tyle ile na nie wydamy. Jak ktos ma duzo kasy to wyda duzo, jak ktos ma malo to wyda malo - ot cala filozofia. Jezli nasi rodzice, zyjac w gorszych czasach, byli w stanie nas wychowac - mieli mniej pieniedzy, ograniczony dostep do produktow wszelakich, brak mozliwosci wyjazdow z kraju itd. to my mowiac, ze nie stac nas na dzieci powinnismy sie wstydzic spojzec im w oczy. Poziom zycia, snobizm, nieustajaca konsumpcja powoduja, ze stajemy przed dylematami: jak bede mial tylko jedno dziecko to kupie sobie lustrzanke cyfrowa, przy dwoch nigdy jej nie kupie - co to za zycie bez lustrzanki? Wlasnie dlatego wielu ludziom wydaje sie, ze nie stac ich na dzieci. Na dzieci ich stac, jednak trzeba rozumiec to, ze dzieci to duzy wysilek, dzieci same sie nie wychowuja, ze sa wazniejsze rzeczy ktore mozemy dac swoim dzieciom niz drogie zabawki, ze dajac dzieciom rodzine (braci siostry) dajemy im wiecej niz dajac troche kasy na start co pozowli kupic mieszkanie z mniejszym kredytem itd. Rodzina, dzieci, to sprawy nieprzeliczalne na pieniadze. Jezli ktos chcac zalozyc rodzine, najpierw przelicza pieniadze wyliczajac na co go juz nie bedzie stac, powinien sobie darowac i na jakis czas zapomniec o dzieciach, zajac sie konsumpcja, wycieczkami do IKEA, urzadzaniem apartamenciku i fotografowaniem lustrzanka cyforwa letnich wakacji w Grecji i ziomowego wypadu na narty do Francji. Konczac ten przydlugi wywod, polityka ma wplyw na to, ze rodzi sie mniej dzieci, jednak duzo wieksze znaczenia ma nastawienie ludzi, lenistwo, przyzwyczajenie do wygod - dzieci tak OK ale tylko wtedy jak nie obniza naszego poziomu zycia. Bzdury Panie bzdury piszecie...