Blog > Komentarze do wpisu
A jakbym został prezesem Wisły

Na szczycie moich dziecięcych marzeń zawsze była praca dla Wisły Kraków. Najpierw chciałem być piłkarzem, a jak trochę podrosłem i było jasne, ze piłkarzem nie będę to chociaż w jakiś inny sposób móc pracować dla ulubionego klubu. Dzieckiem już nie jestem, a patrząc na obecną degrengoladę Wisły, chciałbym zostać jej prezesem i ją uzdrowić.

Oczywiście, można powiedzieć, ze kłapać dziobem to każdy potrafi, ale wymyślić coś sensownego to już dużo trudniej.

Ale właśnie w tym rzecz, ze wydaje mi się że plan naprawczy jest dosyć prosty i wielokrotnie przećwiczony.Z tym, że nie oszukujmy się pierwotnym warunkiem wszystkiego jest podziękowanie obecnemu właścicielowi i znalezienie nowego właściciela lub stworzenie innego modelu zarządzania.

Dlaczego pomimo pasma sukcesów jestem takim niewdzięcznikiem jeśli idzie o Pana Cupiała? Bo przy nim ten klub już się nie rozwinie. Każdy gołym okiem widzi, ze stracił zapał i chęć inwestowania, co patrząc na jego sytuację finansową nawet bardzo nie dziwi. Więc po prostu, trzeba mu wręczyć wielki puchar za zasługi, dać dożywotnią lożę dla VIPów i podziękować za współpracę.

Ale kto weźmie klub z długami - pewnie ktoś zapyta. No i tu cały haczyk, żeby zrobić to co wielokrotnie się udawało czyli przekształcić spółkę w inną spółkę i jeśli się ten manewr uda lecieć dalej ku świetlanej przyszłości, a jeśli nie to nawet zacząć marsz od IV ligi, a przykład choćby Pogoni Szczecin pokazuje, że można uzdrowić klub i zacząć znowu funkcjonować w ramach zdrowych zasad

Owszem zaraz pewnie podniósłby się jazgot, że jak taki zasłużony klub ma grać w IV lidze, ale popatrzcie choćby na Lecha Poznań, który tez był na skraju upadku i popatrzcie gdzie jest teraz. To trochę jak z bolącym zębem. Czasem lepiej jest trochę pocierpieć i go usunąć niż latać co chwile do lekarza, żeby na siłę leczył tkankę, której uratować się nie da.

Dlatego ważne jest, żeby wreszcie ktoś to głośno powiedział. Czas na radykalne ruchy bo to kilkuletnie już opowiadanie o wychodzeniu z kryzysu niczemu nie służy, a patrząc na możliwe zagrożenia jeszcze długo się nie skończy

czwartek, 17 marca 2016, kontestatorbg

Polecane wpisy

  • Dwie kreski

    Trochę zapomniałem o moim blogu, pewnie dlatego że dzieje się w moim życiu ostatnio tyle, że dobrze, żę udaje mi się znaleźć kilka godzin, żeby się przekimać. A

  • Wróż Bartolomeusz - przepowiednie 2017

    Jak to zwykle co roku postanowiłem się pobawić we wróża i przepowiedzieć co się stanie w nadchodzącym roku. A ponieważ skuteczność przepowiedni mam jak niejaki

  • Żyję, ale nie piszę

    Jeśli ktoś się zastanawiał, czy żyję, to odpowiadam żyję. Ale przestałem pisać bloga. Dlaczego? Z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że od pewnego

Darmowy licznik odwiedzin