Blog > Komentarze do wpisu
Jak zrazić do siebie parafianina

- A ci co nie przyszli na rekolekcje są jak Faryzeusze - tak postanowił na kazaniu podzielić się swoimi myślami mój proboszcz podczas niedzielnego kazania. Ponieważ wiem że nawet jakbym bezpośrednio napisał do niego list co ja o tym sądzę i tak miałby to w dupie więc postanowiłem wyrzucić z siebie przemyślenia na swoim blogu.

Otóż szanowny mój proboszczu. Przez 28 lat życia nie miałem problemu z chodzeniem do kościoła. A potem sprowadziłem się do Twojej parafii. I po krótkim czasie zacząłem zauważać, że jeśli nie było innej możliwości niż przyjść na mszę prowadzoną w kościele którym się opiekujesz to od razu chęć uczestnictwa we mszy mi zanikała. Ratunek był jeden - zacząć chodzić do innych kościołów. Niestety są takie niedziele gdy nie zawsze jest to możliwe i wtedy muszę obcować z Twoim kościołem w którym nie dość, że styl prowadzenia mszy narzucony tez innym księżom jest taki, ze powinien być stosowany na oddziałach walki z zaburzeniami snu - specjalizacja bezsenność, to jeszcze raz na jakiś czas jak pieprzeniesz jakimś kwiatkiem na kazaniu to na długie tygodnie potrafisz mnie wyleczyć z chodzenia do kościoła parafialnego. A no i na dodatek jest jeszcze cudowny fakt zatrudniania organisty, który nie potrafi śpiewać oraz kościelnego który "bardzo kocha ludzi"

Chciałem tez poruszyć kwestię, która wkurza mnie do bólu czyli opuszczanie konfesjonału przez księży, żeby zebrać na tacę. Tak bo w kościele od spowiedzi ważniejsza jest taca. To oczywiste.

Odnosząc się natomiast do rekolekcji to mże gdybyś zapraszał księży, trochę innych niż Ty, to znaczy takich, którzy mają choć odrobinę werwy to ludzie chętniej uczestniczyliby w rekolekcjach. Ale jeśli przychodzi kolejny ksiądz, który głosi rekolekcje i który mamrocze coś pod nosem w tempie żółwia to sorry ale wiem co mnie zraża do kościoła i nie będę się na takie okoliczności narażał.

Owszem obowiązkiem katolika jest wzięcie udziału w rekolekcjach i w tym roku mi się nie uda. Czy jestem Faryzeuszem - sądzę że jak Pan Bóg ma wgląd w moje odczucia to sam stwierdzi, ze dużo gorzej chyba być na mszy i w myślach mówić " No kończ wreszcie " albo " Na litość boską jak można tak wolno i bez charyzmy  mówić " inż na takie rekolekcje po prostu nie przyjść.

Nie wiem - może ja jestem dziwakiem ( w sumie nie może - na pewno ) ale wydaje mi się, że nie ma gorszej rzeczy dla księdza niż swoim jestestwem i zachowaniem zrażać wiernych do kościoła. A ja żeby się tak nie stało muszę jeździć kilka kilometrów dalej bo dalsze przebywanie z moim proboszczem groziłoby chyba trwalszym odpuszczeniem chodzenia do kościoła.

wtorek, 15 marca 2016, kontestatorbg

Polecane wpisy

  • Dwie kreski

    Trochę zapomniałem o moim blogu, pewnie dlatego że dzieje się w moim życiu ostatnio tyle, że dobrze, żę udaje mi się znaleźć kilka godzin, żeby się przekimać. A

  • Wróż Bartolomeusz - przepowiednie 2017

    Jak to zwykle co roku postanowiłem się pobawić we wróża i przepowiedzieć co się stanie w nadchodzącym roku. A ponieważ skuteczność przepowiedni mam jak niejaki

  • Żyję, ale nie piszę

    Jeśli ktoś się zastanawiał, czy żyję, to odpowiadam żyję. Ale przestałem pisać bloga. Dlaczego? Z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że od pewnego

Darmowy licznik odwiedzin