Blog > Komentarze do wpisu
EURO 2016

Dzisiaj zaczyna się wielki turniej i chyba brakuje mi takich emocji związanych ze startem jak zawsze towarzyszyły mi w czasach dzieciństwa i młodości więc tym wpisem chciałem sam sobie powrócić do tamtych czasów

Pierwszy turniej z którego coś pamietam to były mistrzostwa w 1986 roku w Meksyku. Pamiętam jeden urywek, bo czego więcej wymagać od 5 latka, a mianowicie, że mieliśmy wtedy czarno-biały telewizor i jak grała Polska z Brazylią to w czarno-białym trudno było mi się zorientować które to koszulki białe, a które żółte.

Z EURO 1988 pamiętam, że dużą jego część spędziłem w Pobierowie i mecze oglądało się na świetlicy oraz że finału nie obejrzałem bo się rodzice uparli żeby akurat w godzinie finału iść na plaże.

Pierwsze mistrzostwa, które śledziłem już z pełnym zaangażowaniem to te z 1990r. Pamiętam, że wówczas nabrałem antypatii do reprezentacji Włoch, którą zresztą mam do dzisiaj. Pamiętam też finał podczas którego wyrzuciłem z domu babci kuzyna bo mi przeszkadzał w oglądaniu meczu i że potem miał o to kilkudniowego focha.

Z EURO 1992 pamiętam tę niesamowitą drogę Duńczyków i że przez cały turniej ściskałem za nich kciuki, a szczególnie podczas karnych w półfinale z Holandią gdzie cieszyłem się z ich wygranej jakby to co najmniej Polska grała.

Mistrzostwa Świata z 1994r. zapamiętałem z tego powodu, że większość meczy oglądałem na drugi dzień bo większość odbywała się w nocy i wujek Janusz nagrywał mi je na wideo. No i finał tak ciekawy, że zasnęli na nim wszyscy oprócz mnie.

Mistrzostwa w 1996r. zapamiętałem z tego, że półfinał Czechów z Francuzami słuchałem w radiu wracając z wielkim fochem od ortodonty z Rzeszowa oraz że w dniu finału była jakaś uroczystość rodzinna i nie dało się go w spokoju oglądać, więc w przerwie biegłem szybko do domu żeby obejrzeć resztę meczu w spokoju

Z mistrzostw w 1998 pamiętam, że ich część spędziłem w Krynicy i przez 3 dni głupie baby na świetlicy wolały oglądać Opole niż mecze. No i tego, że to jedyny finał w historii, w którym nie chciałem żeby wygrał ktokolwiek bo nie cierpiałem i Francuzów i Brazylijczyków. To były też pierwsze mistrzostwa na których przestałem kibicować Niemcom

Na mistrzostwach w 2000 roku musiałem się uczyć na egzaminy wstępne na studia więc w sumie ani bardzo mistrzostw nie obejrzałem, ani szczególnie się nie uczyłem. Bogu niech będą dzięki, ze coś mi w głowie po liceum zostało bo na studia udało się dostać co patrząc na to jak się uczyłem było naprawdę cudem boskim.

W 2002 roku to były szczególne mistrzostwa bo wreszcie wystąpiła na nich Polska. Mecze były o tragicznie wczesnej porze. No i ten wielki zawód. Mecz z Koreą obejrzałem w klubie Akademia w Rzeszowie i po nim liczby bluzgów nikt nie zliczy, a żeby obejrzeć mecz z Portugalią wbiłem się na egzamin z prawa cywilnego w pierwszej piątce zapominając że dr. zdzisek uwielbia dla zasady upierdzielić pierwszą dziesiątkę na egzaminie. Wiec dzień był bardzo udany - lufa z cywila i 0:4 z Portugalią. Dobrze chociaż, ze pomimo mistrzostw pozdawałem resztę egzaminów. A mistrzostwa były słabe. Jedne z najgorszych

Mistrzostwa w 2004r. to znowu łączenie studiowania i oglądania meczy - bardzo słaba kombinacja. Szczerze mówiąc to były pierwsze mistrzostwa, które interesowały mnie jakoś mniej i z nimi właściwie nie mam żadnych skojarzeń.

Natomiast mistrzostwa w 2006r. to były niezapomniane. Raz z powodu kolejnego rozczarowania meczami Polaków, a dwa bo podczas nich poczęta została moja córka. Lekarz na wizycie podał żonie datę kiedy prawdopodobnie doszło do stworzenia mojej fajnej istotki i akurat wtedy Maxi Lopez zasadził niesamowitego gola Meksykowi, wobec czego żartowałem, ze jak będzie chłopak to będzie się nazywał Maxi Lopez. Pamiętam też finał, w którym po raz kolejny nie miałem komu kibicować bo nie cierpiałem i Włochów i Francuzów

W 2008 roku mistrzostwa to kolejny balonik i kolejne rozczarowanie grą Polaków. No i ten Howard Webb. A mistrzostwa słabe bardzo, ale przynajmniej połączone z oglądaniem finału w fajnym miejscu bo akurat udało się oglądać go w pilnowanym przeze mnie wiejskim domku z dużym ogrodem i lasem. Natomiast od tego czasu zaczęło się mniejsze zainteresowanie meczami. Już nie czułem przymusu oglądania wszystkiego.

W 2010 roku dużą część mistrzostw nie obejrzałem. Były ciekawsze rzeczy do roboty, a poza tym jakoś zainteresowanie piłką siadło. Polacy nie grali, a oglądanie hitów z RPA czy innym Kamerunem w roli głównej to zdecydowanie nie to co wówczas chciałem robić.

W 2012 Mistrzostwa trzeba było oglądać. W końcu odbywały się w Polsce więc naturalnym było, ze każdy mecz budził duże zainteresowanie. Poza tym sam się zdziwiłem swoją reakcją gdy podczas hymnu przed pierwszym meczem poczułem jakąś ogromną dumę z tego ze w naszym kraju udało się zorganizować taką imprezę i ze tak to wszystko wygląda okazale, że popłakałem się jak dziecko. A potem nasi zaczęli grać i płakać można już było tylko ze złości. Ale że jakoś wielkiej nadziei nie miałem to kolejny zawód ze strony naszej reprezentacji był czymś absolutnie naturalnym.

W 2014 to kolejne nocne mistrzostwa, wiec często schemat był ten sam. Kładziemy się na podłodze, żeby obejrzeć mecz. Jest 20 minuta meczu i nagle robi się 78 minuta. Więc z tych bardzo śpiących mistrzostw pamiętam głównie to, że zainteresowanie moje nimi było takie, że półfinały spędziłem robiąc coś na komputerze i jednym okiem rzucając na to co się dzieje w TV. A i jeszcze z tego ze przegrałem dużo kasy u bukmachera bo wyniki były z dupy.

No i nadchodzą teraz mistrzostwa. Może dobrze, ze Polsat zakodował dużą jej część to nie będzie, aż takiego dużego przesytu piłką i da się je śledzić bez większego znużenia. No i chciałbym, żeby za dwa lata jak będę pisał podobną notkę to te mistrzostwa był tymi w których Polska odniosła wielki sukces. Żebym i ja miał co wspominać jak pokolenie roku 1974 i 1982.

 

piątek, 10 czerwca 2016, kontestatorbg

Polecane wpisy

  • Dwie kreski

    Trochę zapomniałem o moim blogu, pewnie dlatego że dzieje się w moim życiu ostatnio tyle, że dobrze, żę udaje mi się znaleźć kilka godzin, żeby się przekimać. A

  • Wróż Bartolomeusz - przepowiednie 2017

    Jak to zwykle co roku postanowiłem się pobawić we wróża i przepowiedzieć co się stanie w nadchodzącym roku. A ponieważ skuteczność przepowiedni mam jak niejaki

  • Zamachy w Belgii

    Czasem jeden obrazek mówi więcej niż tysiące słów. Dlatego po dzisiejszych zamachach w Belgii nie będę kolejny raz pisał co sądzę o obecnej postawie zachodu, po

Darmowy licznik odwiedzin