RSS
czwartek, 17 maja 2012
A u sąsiada trawa zawsze bardziej zielona

Ludzie to jednak dziwne stworzenia. Lubią się karmić swoimi iluzjami. A w tym wszystkim najbardziej śmieszą mnie iluzje na polu miłosnym.

Bo zawsze bardzo śmieszą mnie osobnicy, którzy uważają że jakość związku nie zależy od ich wkładu "pracy" nad związkiem, ale od osoby z która się jest. I dlatego potrafią rozbić kilkuletni na oko dobry związek w pogoni za czymś niby lepszym. Po czym w tym nowym związku pobędą rok, dwa i znowu zaczynają szukać czegoś lepszego bo w międzyczasie ten aktualny stracił właśnie urok nowości.

Znam takie już nie małżeństwo dosyć ciekawe. Jedno i drugie na oko świetnie dobrane, na wszelkiego rodzaju zabawach czy spotkaniach widać było ze do siebie pasują, że dobrze się czują w swoim towarzystwie. I tak przez ładnych kilka lat.

Prawda też jest taka że od czasu jednemu i drugiemu zdarzały się skoki w bok, a drugie dla trwałości dosyć dobrego związku udało ze o tym nie wie. Aż któregoś dnia kolega stwierdził ze się zakochał w kim innym i odchodzi, bo jak stwierdził z tamtą ma dużo lepszy seks. Wszystkim, którzy akurat tego słuchali oczy się otworzyły, bo mówiąc szczerze udany seks z inną osobą to najgłupszy powód dla którego można rozbić swój dobry związek. Odradzaliśmy mu to, ale oczywiście nie słuchał. Poinformował żonę i wyprowadził się.

Spotkałem tego kolegę kilka dni temu. Z tą nowa od lepszego seksu nie jest już od ponad pół roku. Bo jak się okazało ( jakież zdziwienie ) poza tym lepszym seksem nic innego nie miała do zaoferowania. Teraz wspomina swoją byłą żonę i tęskni właśnie do partnerki podobnej do niej. A wszystko dlatego ze ludziom się wydaje że trawa u sąsiada jest zawsze bardziej zielona

A okrutna prawda w tym wszystkim jest jedna. Jakość związku zależy od nas samych. Jak się nie chce starać, to rzeczywiście po jakimś czasie każda inna kobieta, albo każdy inny facet, który się nami zainteresuje wydaje się sto razy ciekawszy, seksowniejszy, zabawniejszy od aktualnego partnera. I jeśli ktoś za tym podąży to niestety potem się okazuje że w 99 na 100 przypadków, po tym jak minie urok nowości, a do codzienności wkradają się problemy, to okazuje się że ten nowy wyśniony i cudowny związek niczym się nie różni od tego poprzedniego, a czasem bywa nawet gorszy. Bo niestety o związek żeby był dobry to trzeba dbać. O czym niestety ciągle większość zapomina, szczególnie jakieś kilka miesięcy po ślubie bazując na pozornym bezpieczeństwie jakie przynosi obrączka.

08:34, kontestatorbg
Link Komentarze (1) »
wtorek, 15 maja 2012
Proszenie o kłopoty

Strasznie mnie ubawiła wczoraj telewizja. Redaktorki chyba się kapnęli ze polscy "pseudokibice" mają to całe EURO serdecznie głęboko w dupie, wiec zaczęli straszyć rosyjskimi.

I najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, ze to sami dziennikarze nakręcają atmosferę że dojdzie do jakichś rozruchów, bo przecież trzeba udowodnić ze kibice to troglodyci i się zachować nie potrafią. Nie  ważne czy polscy czy rosyjscy czy jacyś jeszcze inni. Ważne że kibic to zagrożenie więc trzeba nakręcić atmosferę.

No to trochę też muszę redaktorków zmartwić, ale nie będzie raczej super relacji z bijatyki miedzy kibicami bo w całej Europie co raz bardziej widać że ruchy kibicowskie mają mecze reprezentacji głęboko w dupie.

A swoją droga tot akie proszenie się o kłopoty. Bo przecież trzeba mieć ciekawy materiał, wiec jakby sami "głupi" kibice nie chcieli się sprowokować, to atmosferę nakręcą media, żeby zwiększyć prawdopodobieństwo wystąpienia rozpierduchy, a tym samym zapewnienia sobie tamatu na kilka dni oraz nawiązań na kilka miesięcy

Więc mam nadzieję, ze tym razem kibice nie dadzą się sprowokować i nie wpasują do tezy środowiska dziennikarskiego, które pozuje na świętsze od Papieża.

14:06, kontestatorbg
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 maja 2012
Śmieszni zwolennicy Palikota

Czy po weekendzie ktoś jeszcze wierzy ze Palikot to nie podpucha Tuska i że powstanie ruchu nie było z Tuskiem ustalone w celu zgarnięcia lewicowych wyborców i odebrania głosów SLD??

Przecież absolutnie wszystkie fakty to potwierdzają.
Najpierw wojna o krzyż w sejmie żeby dziennikarze nie zadawali pytań nad czym Tusk tak po cichu pracuje. Jak już wymyślił i walnął reformę 67 to naglę wojna o krzyż zniknęła. Już nikomu od Palikota on nie przeszkadza.
Każde ważne głosowanie wygląda tak samo. Palikot pokrzyczy jak mu się to nie podoba po czym podnosi rękę razem z Tuskiem
A jak coś nie wychodzi rządowi i trzeba na gwałt odwrócić uwagę wychodzi Palikot i robi coś kontrowersyjnego żeby tylko tym się zajmowano w mediach

I naprawdę nie rozumiem jak ślepym trzeba być żeby tego nie widzieć.

Ale widać najważniejsze dla jego zwolenników jest to ze jedzie po "czarnych", a że przy okazji razem z Tuskiem dowala zwykłym ludziom tylko w białych rekawiczkach, to nie ważne.

I naprawdę chciałbym zeby wprowadzono taki rpzepis, ze głosować moga tylko ludzie, którzy najpierw zdadzą egzamin z wiedzy o polityce w stopniu podstawowym.

08:21, kontestatorbg
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 maja 2012
Pytanie imbecyla ekonomicznego

Przyznaje się bez bicia ekonomia to dla mnie czarna magia. Te wszystkie WIGi, bessy hossy deficyty. Ekonomię ogarniam czymś co się nazywa chłopska logika.

I dlatego na chłopską logikę nie rozumiem dwóch rzeczy

Jak rósł kurs franka to telewizja i politycy załamywali ręce i wymyślali jak tu pomóc biednym kredyciarzom. To nic ze akurat kredyty we frankach statystycznie wzięli ci najbogatsi, ale to im właśnie trzeba było ulżyć. W środę RPP po raz kolejny podniosła wysokość stóp procentowych. I jakoś kurwa nie słyszę ubolewania polityków, ze ci co mają kredyty w złotych to płacą w porównaniu z 2010 rokiem raty wyższe już o ponad sto złotych. To nie ważne. Bo to ci biedniejsi, a biedniejsi i tak zawsze nikogo nie obchodzą, bo nie dorzucą się na kampanie wyborczą. A poza tym wyższe raty w złotych to wyższe odsetki tym samym kolegom prezesom z banków zapewnia się wyższe premie za dobry wynik finansowy ich instytucji.

A druga wątpliwość też mnie zastanawia. Jak to jest, ze wtedy kiedy gospodarka zwalnia to RPP podnosi stopy procentowe, żeby jeszcze trudniej przedsiębiorcom było o kredyty. To mniej więcej tak jak by pożar podlewać benzyną. Naprawdę na logikę trudno mi to wszystko ogarnąć bo to wszystko się ze sobą kłóci.

A wszystko jak zwykle to i tak podlane jest wielką hipokryzją polityków, których szary obywatel gówno obchodzi, a najważniejszy jest bogaty kolega.

09:55, kontestatorbg
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 maja 2012
Matka vs. Żona - Runda 1 - BOKS

Nie ma chyba gorszej osobistej relacji na świecie, niż ta występująca pomiędzy nie lubiącymi się żoną i mamą faceta. Nie ma jak słowo daję. Każda chce na siłę udowodnić, że jest najważniejsza, a ta druga to wredny intruz i najlepiej żeby wypierdalał z życia męża/syna.

A kto na tym najbardziej cierpi?? Oczywiście ten biedny facet. Bo nic gorzej nie wkurwia niż ciągłe gorzkie żale, że ta druga jest ważniejsza, ciągle podszyty wkurw że się spotkają i nie wystrzelają się po gębach, tylko potem będzie od jednej i drugiej wysłuchiwał, że ta druga to franca. A najgorsze w tym wszystkim są te kretyńskie teksty.

- Czemu nie jesz zupy?? Jakby mamusia ugotowała to byś zjadł co?? - nie ważne że ugotowała jebaną szczawiową, której organicznie nienawidzę od dziecka, bo przecież to nie dlatego nie jesz ze ci nie smakuje, a dlatego że twoje kupki smakowe pamiętają szczawiówkę mamusi. Nie ważne że przez cały rok wpierdalasz rosół, pomidorówkę, żurek, jarzynówkę i barszcz i nie narzekasz. Ważne że nie zjadłeś tej pierdolonej szczawiowej

albo w drugą stronę

- No jak ona sprząta w tym domu. No popatrz tu takie brudne, a kurze kiedy ścierane były.  Żeby dziecko w takich warunkach trzymać. A obiadu to też codziennie nie gotuje co?? - i ciągle takie suszenie głowy. I chuj, że z domu rodzinnego pamiętam wieczny burdel i porządki raz w tygodniu w sobotę. Gdzie tam -  w życiu tak nie było, a Wy to fleje jesteście.

I tak ciągle. I zamiast usiąść na przeciw siebie i wygarnąć sobie od podstaw, to gdzie tam. Jak jedna z drugą się zejdą to dwa obłudne uśmiechy na twarz i a ha ha ha jaka sielankowa atmosfera. A potem sru - facetowi wyczyścić flaki.

I potem się dziwić że faceci umierają jako pierwsi. No przecież jak przez pół życia ciągle ktoś im czyści flaki, o to która jest ważniejsza, to nie ma innego wyjścia i dla swiętego spokoju kopnie w kalendarz.

A prawda w tym wszystkim jest taka, że wszyscy faceci jakich znam, którzy maja taki kłopot, łącznie ze mną, mają serdecznie w dupie takie kategoryzowanie kto ważniejszy. Bo odpowiedź jest prosta NIKT!!!! Tak kurwa NIKT!!!!! Bo to są dwie odrębne kategorię, które nijak do siebie nie pasują. To tak jakby porównywać samochód osobowy z przepisem na racuchy. Mniej więcej takie same możliwości porównania.

Dlatego błagam - jeśli jesteś żoną albo matką i przeczytasz ten wpis to daj spokój temu biednemu facetowi. Bo jego naprawdę gówno obchodzi czy ugotuje mu mama czy żona, jego obchodzi to żeby się najeść. I wszystko mu jedno czy nosi na dupie majtki kupione przez mamę na prezent czy przez żonę u Chińczyków. Jemu zależy tylko na tym zeby nie mieć gołej dupy. i nijak to nie przekłada na miłość do jednej czy drugiej.

A wpis jest wynikiem wojny, o to która ma iść na zakupy ze mną po garnitur, jakbym był co najmniej niedorozwiniętym 15 latkiem. I tak się wkurwiłem że opierdzieliłem obie, a garnitur kupiłem sobie sam. Stosując kryteria stosowane przez nie, to wychodzi na to, ze najbardziej kocham siebie. I chyba coś w tym jest. A oprócz siebie najbardziej kocham święty spokój, ale on unika mnie jak może.

12:46, kontestatorbg
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 07 maja 2012
Nie ma co oglądać

No właśnie. Już nie mam co oglądać. Czy ja już oglądnąłem wszystkie fajne filmy?? Ostatni raz  naprawdę dobry film to trafiłem dobrych kilka miesięcy temu. A tak to same patrzydła, albo jakieś gnioty, których oglądać się nie da.

Pewnie to znowu jakiś sentyment za kinem z lat młodzieńczych, gdzie te filmy człowiek pochłaniał z rozdziawioną buzią, ale jakoś były one chyba ciekawsze. Owszem potem zmienił mi się gust albo dorosłem, ze to co wzbudzało zachwyt w latach młodzieńczych teraz już takie rewelacyjne nie jest, ale biorąc pod uwagę dzisiejsze kino to juz dawno nic mnie nie poruszyło na tyle, zebym mógł dany film komuś z czystym sercem polecić.

A już co najbardziej mnie przeraża, zauważam ze z końcem pewnego pokolenia aktorów, trudno teraz znaleźć kogoś kto potrafi naprawdę dobrze zagrać. Faceci jacyś metroseksualni i nadają się do jakiegoś gówna zmierzchopodobnego, a wśród aktorek jeszcze większa bryndza. Nie ma żadnej i to ani polskiej, ani światowej, o której z czystym sercem mógłbym powiedzieć ze mi się podoba. Nie tylko aktorsko, ale choćby wizualnie.

Nie wiem może mam za duże wymagania. ale naprawdę dobrej komedii nie oglądałem od kilku lat. Horrory jakie teraz krecą to w ogóle nie da się oglądać, bo albo są do bólu infantylne, albo jedna rzeźnia. To samo filmy akcji, bzdury jakieś niemożebne i jeszcze ci główni aktorzy młodego pokolenia, bardziej by pasowali na paradę równości niż do odgrywania roli żołnierza czy policjanta.

Na szczęścię są przynajmniej seriale fajne i tylko to ratuje sytuację. A swoją droga czemu można nakręcić dobry serial, a tak trudno nakręcić dobry film

14:09, kontestatorbg
Link Komentarze (4) »
piątek, 04 maja 2012
Chyba zmarnowałem rok - wpis samomotywujacy

Dzisiaj moje urodziny i tak mnie naszło ze zmarnowałem rok. Dokładnie rok temu kiedy do wieku z przodu wskoczyła mi trójka założyłem sobie, ze to będzie rok przełomowy. Nic z tego nie wyszło głównie z powodu mojego .... no właśnie czego. Pewnie po części charakteru, pewnie po części depresji, którą chyba wreszcie skutecznie zwalczyłem, a po części jeszcze z powodu zwykłego lenistwa.

Więc ten wpis ma być automotywujący. Bo nie chcę zmarnować kolejnego roku. Nie chcę za rok tego wpisu przeczytać w tej samej pracy, której szczerze nie cierpię, Nie chcę przeczytać go z nieporozwiązywanymi sprawami natury osobistej. Nie chcę przeczytać go z pozycji kolejnego zmarnowanego roku, w którym nawet sobie nie dałem szansy by osiągnąć coś lepszego. Bo nieprawdą jest co sobie przez kilka lat wmówiłem że jestem przeciętny więc niczego szczególnego nie mogę osiągnąć.

Gówno prawda. Skończyłem dwa kierunki studiów, Jestem w miarę rozgarnięty i mam wrażenie że większość ludzi mnie lubi. Mam swoje małe marzenia, które trzeba zacząć realizować albo przynajmniej próbować, a nie odkładać na wieczne nigdy.

Koniec z użalaniem się nad sobą, trzeba się kopnąć w dupę i zabrać za własne życie, bo to ostatnia dekada, w której można to osiągnąć. Wiec teraz albo nigdy i do boju

I wszystkiego najlepszego dla siebie samego.

09:37, kontestatorbg
Link Komentarze (2) »
środa, 02 maja 2012
Teoria drugiej połówki jabłka

Teoria drugiej połówki jabłka to ta teoria głosząca że na świecie każdemu z nas przypada tylko jeden idealny partner. I co chwila ostatnio słyszę o tym przy zapraszaniu na ślub, że moje romantyczne do wyrzygania kuzynki właśnie w osobie swojego przyszłego małżonka taką połówkę odnalazły.

Co prawda wiem ze miłość z logiką nie ma nic wspólnego ale właśnie biorąc to na logikę to jest to niemożliwe. Na świecie żyje koło 7 miliardów ludzi z czego w przedziale miłosno kopulacyjnym jest pewnie coś ponad pół miliarda. Jakim więc ogromnym fartem musiałby być ktoś obdarzony aby właśnie te dwie połówki wpadły na siebie w jednym kraju, w jednym mieście i w dodatku w sprzyjających poznaniu okolicznościach. Żadne. Problem w tym ze wiele osób zwłaszcza płci żeńskiej w tą durną teorię wierzy, widząc w swoim przyszłym mężu właśnie spełnienie tego mitu.

A prawda jest niestety taka, ze dwoje w miarę normalnych osób wyznających podobne wartości, mających podobne zainteresowania i dobrze czujących się w swoim towarzystwie, zawsze stworzy w miarę udany związek. I prawda jest taka, ze to nie jest tylko jedna osoba na świecie, ale większa grupa, a tylko zbieg okoliczności sprawia że akurat na naszej drodze jako pierwszy stanie ktoś z takiej grupy osób. Bo gdyby najpierw poznać nie Józia ale Stasia to by się okazało ze to jednak Stasio jest tym drugim połówkiem. 

A już zupełnie odrębną rzeczą jest to że tak naprawdę patrząc na związki swoich znajomych czy dużej części rodziny, to kryterium wyboru tej "drugiej połówki jabłka", wcale nie była ta wielka romantyczna miłość, która miała by się w tym wyrażać, ale fakt, ze ktoś mnie chciał a potem tego trzeba się trzymać jak rzep psiej dupy. I po kilku latach związku okazuje się że ta druga połówka to nie dość ze nie pasuje ale jeszcze jakaś cholernie robaczywa i zaczyna się dramat. Bo rozejść się nie można, a żyć jakoś trzeba. Więc jak słyszę o kimś przy zapraszaniu na ślub że to druga połówka jabłka to mnie mdli i się zastanawiam ile ta biedna osoba naczytała się Harlequinów że w coś takiego wierzy.

13:52, kontestatorbg
Link Komentarze (2) »
wtorek, 01 maja 2012
Przypomniały mi się pochody pierwszomajowe

Jestem z tego pokolenia, które załapało się na pochody pierwszomajowe. Przaśne to było wszystko okropnie, ale oczami dziecka pamiętam jaką ogromną dumę miałem w sobie że idę w takim pochodzie i wymachuje polską flagą. I tak pomyślałem że dzisiaj rzeczywiście kompletnie odeszło się od krzewienia patriotyzmu. Owszem, można powiedzieć, że tamte pochody służyły władzy komunistycznej, ale nie w tym rzecz. Ważne było to że dzięki takim pokazówkom, naprawdę wiele małych gnojków uczyło się miłości do ojczyzny bo jak już mówiłem sam fakt niesienia flagi był ogromnym przeżyciem.

A teraz?? Teraz nie ma czegoś takiego. Jak zorganizowano Marsz Niepodległości to ich uczestników zwyzywano od faszystów i robiono wiele by całą ideę ośmieszyć. Bo można robić marsz świętujący wejście do Unii Europejskiej, ale wstyd jest robić marsz pokazujący patriotyzm. Tak jakby miłość do własnego kraju była czymś złym co należy zwalczać.

Dziwne te czasy są naprawdę. Według niektórych mediów i osób, należy się na ulicach chwalić tym że jest się gejem albo feministką ale należy się wstydzić tego że jest się Polakiem. Można jak redaktor Blumsztajn z dumą latać z transparentem "Pierdolę nie rodzę" ale ten sam redaktor również "pierdoli" i organizuje kontrmanifestację przeciwko ludziom, którzy chcą manifestować to że cieszą się z tego że są Polakami w dzień święta narodowego. Ja wiem ze to było w listopadzie ale tak naszło mnie bo mi się właśnie te pochody pierwszomajowe przypomniały.

I co by nie mówić, za komuny było źle, ale jednego nie można było odmówić. Swoiście rozumianego patriotyzmu. Oczywiście głupio realizowanego ale jednak nikt się wtedy nie wstydził pokazać z biało czerwoną flagą i nikt nie uważał ze chodzenie z taką flagą to przejaw faszyzmu.

07:20, kontestatorbg
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
A Polakowi to nie dogodzi

Była zima narzekali że zimno i kiedy będą upały. Przyszły upały juz narzekają że za długo, a to dopiero 3 dni takich temperatur

A ja uwielbiam upały. Mógłbym mieszkać w miejscu, w którym taka temperatura jest cały rok i w niczym by mi to nie przeszkadzało. Uwielbiam ciepło, uwielbiam smak zmrozonej coli wtaki dzien, nawet lubie być masakrycznie spocony. Wszystko byle tylko cały rok było tak ciepło, a nie ta cholerna pólroczna gówniana zima.

Dlatego przestańcie narzekać i cieszcie się pogodą, bo juz za 5 miesięcy październik i znowu będzie paskudnie.

Idę sobie pobiegać w tym upalnym wieczorze

19:25, kontestatorbg
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 30
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Liga typerów