RSS
poniedziałek, 07 września 2015
Tereferendum

Przykre jest to kiedy obywatele mając szansę wypowiedzieć się w jakiejś sprawie i sami zadecydować choćby w malutkiej części o swoim kraju mają taki przywilej głęboko w dupie i na referendum idzie nie całe 8% obywateli.

Co prawda to konkretne referendum było kpiną i być może dlatego tak zostało potraktowane niemniej zawsze mierzi mnie olewanie sytuacji, w której człowiek sam może wyrazić swój poglad i sprawdzić jak on się ma w kontrze do innych obywateli.

Zamiast tego okazuje się ludzie wolą narzekać, ze ci durni politycy to mają głupie pomysły i na niczym się nie znają. Ale gdy sami mogli pokazać, ze referendum to ważna instytucja i warto pytać obywateli o zdanie to położyli na to laskę i się wypieli.

Ja rozumiem, że część zwolenników prawicy uznało, iż jest to referendum Komorowskiego i tylko z tego faktu postanowiło sobie odpuścić, ale ci sami kiedyś wołali o strasznej rzeczy jaką jest bojkot referendum warszawskiego o odwołanie HGW

Więc niestety chyba jednak pomimo całego narzekania, Polacy nie chcą brać na siebie odpowiedzialności za swój kraj i wolą jak im się coś narzuca. I guzik mnie obchodzi czy referendum wymyślił Komorowski, Duda, Kukiz czy jeszcze kto inny. Jak jest referendum to trzeba korzystać bo tylko wtedy wiadomo naprawdę co jako obywatele myślimy, a nie co się wydaje politykom że myślimy.

Więc było referendum sprawdzające. No i znaczna większość miała je w dupie. I zamiast referendum wyszło terefere

14:12, kontestatorbg
Link Komentarze (4) »
czwartek, 03 września 2015
Czy powinniśmy brać emigrantow

Toczy się dyskusja o tym czy Polska powinna przyjmować emigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. W tym wszystkim jednak nikt o zdanie nie zapytał samych emigrantów czy oni chcą do Polski przyjechać.

W tym wszystkim bowiem najciekawsze jest to, ze duża część z tych emigrantów nie ma najmniejszej ochoty tu przyjeżdżać i konieczność pobytu w Polsce, a nie na bogatym zachodzie potraktuje jak drugą karę boską.

Owszem należy ludziom pomagać ale nie należy uszczęśliwiać ich na siłę. Chcą jechać do Anglii albo do Niemiec niech jadą. A tamte kraje zamiast jak worek kartofli przerzucać problem z uchodźcami to może by po prostu odesłali ich skąd przyjechali.

Bo w tej kwestii ważne są dwie rzeczy. Pierwsza jest taka, że znaczną część tych emigrantów nie stanowią Ci którzy uciekają przed wojną, ale zwykli ludzie, którzy chcą się dostać do bogatego zachodu żeby żyć łatwiej. Ot tacy Polacy z Afryki. Jeśli jednak w ich kraju nie ma wojny i da się normalnie choć biedniej żyć nie widzę żadnego powodu dla którego społeczeństwa Unii mają się składać na ich pobyt tutaj. Owszem jeśli chcą pracować i z ich pracy będzie jakiś pożytek niech zostaną, ale jeśli przybywają tu tylko dla socjala to pyk na łódeczkę i do domu.

Drugi aspekt to Ci którzy uciekają przed wojną. I tutaj Państwa Zachodu mają moralny obowiązek się nimi zająć. Bo kto inny jeśli nie państwa Europy Zachodniej wznieciły rewolty w północnej Afryce i w Syrii? Wiec dlaczego teraz "karę" w postaci konieczności utrzymywania uchodźców mają ponosić karę za coś czego nie zaczęły i nie popierały.

Dlatego jak uchodźcy chcą do Polski przyjeżdżać proszę bardzo, ale z pełnymi konsekwencjami. Z polskim socjalem i z polskim rynkiem pracy. A jak im się spodoba niech siedzą, ciekawe ile wytrzymają.

16:23, kontestatorbg
Link Komentarze (2) »
wtorek, 01 września 2015
A gdyby dziś wybuchła wojna...

1 września to rocznica wybuchu wojny. I oby na zawsze w historii już ta data została jako wybuch ostatniej wojny na terytorium Polski. Ale mając w pamięci tamto wydarzenie, zastanawiałem się co ja bym zrobił gdyby taka sytuacja wydarzyła się w obecnych czasach.

I z przykrością stwierdzam, że choć to mało chwalebne w pierwszej kolejności nie zgłosiłbym się do jednostki wojskowej w celu obrony kraju i pobrania broni ( bo jako naród jesteśmy zupełnie rozbrojeni dzięki idiotycznym przepisom ), ale w pierwszej kolejności starałbym się wywieźć i zabezpieczyć swoją rodzinę. Owszem niby Ojczyzna to dobro najwyższe, ale lata przebywania w tym kraju, rządzonym w ten sposób spowodowały, że u większości ludzi zanikł instynkt stadny nazwany społeczeństwem, Ojczyzną czy rodakami. W tym kraju gdzie władza ma w dupie obywateli, a większość ludzi patrzy na innych wilkiem, gdzie nie wiadomo jak nazywa się nasz sąsiad mieszkający dwa pietra wyżej, nie widzę żadnego powodu dla którego miałbym narażać jedyne ważne i trwałe dobro jakim jest moja rodzina.

Owszem pewnie można mieć wzniosłe ideały, można mówić o patriotyźmie, można porywac się z motyką na czołgi, ale pewnie do czasu w którym nie ma się rodziny lub tę rodzinę się ma ale inaczej niż walką nie można zapewnić im bezpieczeństwa.

I naprawdę podziwiam bohaterskich obrońców Polski z 1939 roku, podziwiam żołnierzy podziemia i wszystkich, którzy walczyli o to żeby Polska była wolna. Ale w dzisiejszych czasach do walki mógłbym się włączyć wtedy gdy moja rodzina byłaby bezpieczna, a walka miała by jakiś sens. Bo rzucać się do walki tylko po to żeby zginąć to owszem bohaterskie, ale też niezbyt mądre.

Pewnie jeszcze kilka lat temu czytając podobny do mojego wpis, odsądziłbym autora od czci i wiary, że tchórz i nie zasługuje na miano Polaka, ale jak człowiek dorasta i mądrzeje to widzi co w kraju jest naprawdę ważne. Bo można ginąć żeby bronić rodziny, ale ginąć za twór zwany Polską zarządzany od kilkudziesięciu lat przez wszelkiej maści złodziejów, przez włądze które mają w dupie obywateli i takich którzy sami w pierwszej kolejności by uciekali, to trzeba naprawdę mieć patriotyzm pomieszany z szaleństwem.

Choć inną prawdą jest też taka, że żeby wiedzieć jak się człowiek zachowa to musi się w takiej sytuacji znaleźć, a wszystko inne jest gdybaniem

09:11, kontestatorbg
Link Komentarze (1) »
piątek, 28 sierpnia 2015
Obrona konieczna

Nie wiem dlaczego w pewnym momencie w Polsce do głosu doszła grupa, która wymyśliła, ze to napastnik ma mnóstwo praw, a ofiara ataku ma być tylko ofiarą.

Najlepszym tego przykładem jest to co dzieje się w Polsce z obroną konieczną. A dzieje się źle. Skazywani są ludzie, którzy broniąc się wyrządzili szkodę napastnikowi. Tylko ja się pytam w imię czego.

W normalnym kraju i normalnym porządku prawnym jak ktoś chce wyrządzić mi krzywdę to mam prawo go zabić. I nie dochodzić, czy przyszedł mnie zabić, tylko okraść czy może chciał zrobić dowcip i połaskotać we śnie. Musi być prosta zasada jak włazisz komuś do domu bez proszenia to licz się z tym, ze to może być twoja ostatnia "wizyta"

Niestety debilne polskie prawo uzależnia to od motywu napastnika. Mozę być więc taka sytuacja i założę się że była nie raz, gdy napastnik złapany i porządnie pobity, potem w sądzie zeznaje że generalnie nie miał ochoty zrobić nic złego, a ten wredny gospodarz wysłał go do szpitala. I głupi sąd klepnie przekroczenie obrony koniecznej, a ofiara ma zmarnowane kilka lat. Ofiara, bo nie zapraszała złodzieja/gwałciciela/mordercy do swojego domu, a broniąc się ma jeszcze ponieść tego konsekwencję.

Wiem ze to radykalne, ale każdego sędziego i prokuratora który tego nie rozumie, chciałbym żeby choć raz spotkało to za co skazują ludzi. Żeby raz po nocy ktoś im wlazł do domu. Ciekawe czy wtedy by stanęli i pytali po co Pan przyszedł bo nie wiem jakich środków mam użyć w celu odparcia tego bezprawnego ataku. Może jeszcze herbatkę zrobią i porozmawiają, a dopiero potem podejmą jakąś akcję.

Nie wiem jak głośny medialnie ma się jeszcze przypadek pojawić, żeby wreszcie ktoś się za to zabrał, ale niestety prawdą jest to co mówię od dawna, ze to nie jest kraj dla zwykłych uczciwych ludzi.

12:08, kontestatorbg
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 sierpnia 2015
Dziennikarze i funkcjonariusze

Wielki rwetes podniósł się w środowisku części dziennikarzy, bo okazało się, że część z nich nie załapała się na darmowy lot do Berlina z Prezydentem Dudą. I przez myśl im nie przeszło, że jak to Gazeta Wyborcza albo Newsweek może się gdzieś za darmochę nie załapać? Toż to w III RP niedopuszczalne.

No i się zaczęły kretyńskie artykuły o PiSowskim Prezydencie, który zabiera tylko lizusów, czyli takich, którzy piszą o nim dobrze.

Więc szanowni koledzy dziennikarze, dwa spostrzeżenia

Jedno - albo jest się dziennikarzem albo funkcjonariuszem partyjnym. Dziennikarz zawsze znajdzie miejsce w samolocie, a jak się jest funkcjonariuszem drugiem strony, to nie dziwię się że miejsce się nie znalazło. Wystarczy poczytać teksty na portalu NaTemat przed wyborami, wystarczy "wpadka" Lisa odnośnie tweetów córki Prezydenta albo wiernopoddańczy tekst w Wyborczej dlaczego będą głosować na Komorowskiego. I niestety jak się stawiasz oficjalnie po jednej ze stron to nie licz, że druga będzie dla Ciebie miła i będzie Ci wozić dupę za darmo. Zresztą Wyborcza i Newsweek to podobno bogate redakcje, na bilet ich stać.

Drugie - nie cierpie funkcjonariuszy wśród dziennikarzy. Czy to PiSowskich czy to Platformianych. A na lokalnym gruncie takich, którzy urzędującej władzy wchodzą w dupę bez wazeliny. Misją dziennikarzy jest kontrolować, a nie jak mawiał Radzio robić Łaskę urzędującej władzy. Bo dochodzi się do kuriozum że Lis ii jemu podobni przez 8 lat nie zauważyli że rządzą Ci co obecnie rządzą, a cały czas tylko atakowali opozycję jakby miała realny wpływ na to co się dzieje w Polsce.

Więc nawet jeśli "incydent" z samolotem jest niezamierzony i wyszedł przypadkiem, to z utarcia niektórym nosa bardzo się cieszę. Niech pójdą do obecnej władzy, za 8 lat wiernopoddanczej służby na pewno rzuca im na bilety.

11:27, kontestatorbg
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 sierpnia 2015
Podsumowanie urlopu

Dziś strasznie cierpię - bo jestem pierwszy dzień po urlopie w pracy. Aby więc nieco go sobie umilić, zrobię notkę podsumowującą urlop, a zawierającą jednocześnie spostrzeżenia, które innym mogą się ewentualnie przydać.

- jeśli myślisz, że sposobem na uniknięcie korków w drodze nad morze jest wyjazd z okolic Warszawy bardzo rano, to jesteś w błędzie. Większość myśli tak samo. Paradoksalnie niemal gwarancją braku lub znacznie mniejszych korków jest spokojny wyjazd w okolicy południa. Co prawda nad morze dojeżdża się mocno popołudniu, ale to chyba lepsze niż jazda kilkunastu kilometrów w korku

- jeśli planujesz tankować na autostradzie - nie rób tego. Inni też to planują i kolejki do dystrybutora jak za komuny

- jak już dojedziesz nad morze, to jeśli masz możliwość nie kupuj w lokalnych sklepikach spożywczych bo marża Cię zabije. Lepiej podjechać te 5-6 kilometrów wgłąb lądu lub do supermarketu bo oszczędność jest kolosalna. Na samym serku do smarowania prawie 2 zeta.

- jak jedziesz z dzieckiem to zapomnij, że mało wydasz. No chyba że zamiast ulicą pełną stoisk i straganów wszędzie chodzisz plażą i tylko w docelowy punkt wyskakujesz jak najkrótszą drogą

- Naczosy oferowane przez krzykliwych sprzedawców na plaży to tak naprawdę 1/16 paczki Laysów Strong. Paczka Laysów kosztuje w sklepie nad morzem 8 złotych natomiast pudełko z 1/16 paczki Laysów na plaży kosztuje 10 zeta.

- najlepszą porą żeby iśc na obiad jest 12-13, po 15 tłumy zaczynają schodzić z plazy i jest rój ludzi w barach, a dzięki temu robi się miejsce na plaży. Więc najedzony, przetrawiony i szczęśliwy z miejsca blisko morza stawiałem się o 15 w pierwszym lub drugim rzędzie parawanów.

- maszyny do losowania maskotek to ściema. Zawsze tuż przed komorą do której wrzucają maskotkę magicznym sposobem ją wypuszczają.

- wszelkie sprzęty plażowe kupcie u siebie. Nawet na głupiej łopacie do piasku przebitka jest ponad 100%

- dzieci na plaży się pilnuje, a nie potem biega pół godziny i szuka, angażując w to pół plaży (pozdrowienia dla bardzo uważnych plażowiczów, którzy tak byli sobą zajęci, ze nie zauważyli, że ich 4 letnie dziecko poszło zwiedzać plażę i znalazło się kilometr dalej )

- ten słynny parawaning w skali opisywanej przez media to bzdura. Były jednostkowe przypadki ale większość normalnie przychodziła na plaże i się rozbijała, a "pustych parawanów" widziałem może 3 przez cały tydzień pobytu.

- na A1 są McDonaldy, w których jest pólgodzinna kolejka do kibla. W tym samym miejscu tyle że na zewnątrz jest ogólniedostępna, czysta toaleta. Ale jak ktoś woli kolejki to kto mu zabroni

- i ostatnie spostrzeżenie. Tydzień nad morzem to jednak za krótko. Za rok pojadę na dłużej.

10:12, kontestatorbg
Link Dodaj komentarz »
piątek, 07 sierpnia 2015
Dudahejterzy vs Dudafani - gdy rozum śpi

Wczoraj w mediach społecznościowych był dziwny dzień. W zwiazku z zaprzysiężeniem nowego Prezydenta pojawiły się dwie grupy

Jedni to Duda psycho fani. Ci wczorajszy dzień przeżywali tak jakby co najmniej Polska właśnie ponownie wyzwoliła się spod zaborów i od tego dnia będzie już tylko kraj mlekiem  i miodem płynący, aferzyści zostaną zamknięci w więzieniach, a Tusk z Komorowskim trafią na szubienice za jakże oczywisty zamach w Smoleńsku.

Druga grupa to Duda hejterzy. To ci co ciągle straszą że już wyjeżdżają z Polski bo od kiedy Duda przejmie stery państwa to codziennie milion obywateli o 6 rano odwiedzi CBA, zlikwidują NFZ i zamiast tego leczenie odbywać się będzie za pomoca modlitwy, a w ogóle kto nie katolik tego na stos. Ci hejterzy choć ciągle straszą ze już z Polski wyjeżdżają to jakoś ciągle tu są. Pewnie dlatego, ze choć są młodzi wykształceni i z dużych miast to nie obczaili jeszcze jak zabukować bilet na Ryan-Aira

I jak na to patrzy w miarę rozsądny człowiek, który zdaje sobie sprawę, ze tak naprawdę dla zwykłego zjadacza chleba gówno się zmieni, a polepszy się jedynie tym, którzy dopchają się do żłoba, to jednak strach, ze na ulicach i w ramach przestrzeni publicznej musi obcować z ludźmi z grup opisanych powyżej.

Swoją drogą trzeba mieć zdrowo przeczochraną mózgownice, żeby niemal mesjańskie uprawnienia czy to naprawy czy rujnowania kraju przypisywać tylko jednemu człowiekowi. Ale niestety ludzie zaślepieni polityką i tym 10 letnim już sporem PO i PiSu inaczej nie potrafią.

A mam wrażenie że ci pierwsi będą zawiedzeni, a tym drugim ciągle się będzie wydawać że żyją jak za okupacji. Aż do kolejnej zmiany władzy. Wtedy role się odwrócą. I niestety tylko ci normalni widzę, że czy rządzą jedni, drudzy czy trzeci to i tak najbardziej po dupie dostaje szary człowiek

13:30, kontestatorbg
Link Komentarze (1) »
środa, 05 sierpnia 2015
Parawany

Od kilku dni jest wielka nagonka na Polaków, którzy nad Bałtykiem rozbijają parawany. Nagle próbuje się nakręcić że to jakieś potwornie cebulackie jest i tak robią tylko Janusze.

Więc ta sprawa jak każda inna ma dwie strony medalu. Z jednej strony parawany maja swój urok, bo w przeciwieństwie do kocyków przynajmniej nikt mi nie łazi po moich rzeczach. Jednak ten kawałek szmatki skutecznie odgania amatorów nie patrzenia pod nogi i zapierniczania najkrótsza drogą przeważnie po czyimś kocu

Z drugiej jednak strony rozumiem też drugą stronę medalu, bo zdarza się ze miłośnicy parawaningu po prostu przeginają. Wstanie taki o 6 rano pójdzie na plaże i pierdyknie tuż przy brzegu kilka parawanów zajmując powierzchnię taką jakby właśnie wytyczył na działce miejsce pod budowę domu. Może to wkurzać zwłaszcza że "geniusze potem dostawiają się do niego i żeby znaleźć kawałek wejścia do morze to czasem trzeba ładny kawałek iść.

Takich istotnie walił bym w łeb tym młotkiem do wbijania palików od parawanu. Ale zawsze rozwiązaniem jest pójść na mniej uczęszczaną część plaży. I miejsca dużo i "cebulaków" mało. Jedyna niedogodność że kawałek trzeba się przejść. Ale czego się nie robi, żeby rozbić parawan w królewskim miejscu.

14:50, kontestatorbg
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 03 sierpnia 2015
O buczeniu na cmentarzach

Nie wiem jakim trzeba być małym człowiekiem, żeby podczas uroczystości ku czci Powstańców Warszawskich wykorzystywać tę okoliczność do skandalicznego zachowywania się na cmentarzu.

Naprawdę jest mnóstwo innych miejsc i innych okazji żeby dać do zrozumienia obecnemu rządowi, ze są beznadziejni i nie potrafią rządzić. Naprawdę trzeba to robić podczas tak ważnych obchodów, tak doniosłego święta?

Nie wiem co trzeba mieć w tej przestrzeni pomiędzy uszami, zęby uznać, że to dobry moment na buczenie i głupie okrzyki. Nie wiem czy osoby te uznają się za jedynych patriotów i wobec tego dają sobie przyzwolenie na to żeby decydować kto na uroczystościach ma być, a kto jest tam persona non-grata

A w tym wszystkim najgorsze jest to, że środowisko, które mogło by to dwoma trzema mądrymi wypowiedziami ukrócić, postanawia udawać, że jest głuche i ślepe bo pomimo tego ze mają usta pełne patriotycznych frazesów to bardziej widać liczy się dla nich polityczne tu i teraz. Tylko to bardzo śliskie podejście, bo na takim koniunkturaliźmie można się przejechać.

A Powstańcom hołd bez buczenia i gwizdów ma prawo złożyć każdy, kto tylko chce docenić ich heroizm i poświęcenie w walce za ojczyznę. I żaden "buczek" nie ma prawa tego kontestować.

14:38, kontestatorbg
Link Komentarze (2) »
piątek, 31 lipca 2015
Wejść w buty szefa

Ten brak notki w środę, to nie postępująca starcza demencja tylko niestety chwilowe okoliczności.

Jest takie powiedzenie, jak pokażesz, ze umiesz pracować to masz przesrane. No i niestety pokazałem, więc w ramach nagrody, zamiast podwyżki, premii lub dodatkowego urlopu, szefuje chwilowo swojemu pierdolnikowi.

Wystarczyło mi wiec 4 dni, aby zrozumieć, że mój szef wcale nie jest zły. Wręcz zaczynam być szczerze zdziwiony, ze dotychczas nikogo w naszej robocie nie zamordował. Bo niestety przy całym szacunku dla współpracowników, ułatwić zadania raczej nie potrafią.

Pierwsza ważna rzecz, nie idzie się skupić na pracy. Jak tylko zaczniesz coś dłubać, zaraz ktoś przyłazi i coś chce. Jak nie współpracownicy to telefon od księgowości albo z kadr i milion rzeczy na przedwczoraj, choć nie oszukujmy się ważność większości tych kwitków jest mniej więcej taka, że równie dobrze można się nimi podetrzeć i wrzucić do kibla. Ale mają być na już. Wiec twoja robota leży bo robisz milion innych gównianych rzeczy nikomu do niczego nie potrzebnych.

Ale już szczytem są ludzie, którym pracować się nie chce albo udają ze pracować nie potrafią. Naprawdę nie wiem jak szef widząc to ( a teraz z racji zastępstwa stwierdzam że to się widzi ) jeszcze nikomu nie podszedł i nie strzelił w czambuł. Więc z racji bycia chwilowym szefem widać:

- że siedzisz godzinami w internecie

- że nie ma cię godzinę a na korytarzu słychać jak prowadzisz prywatną rozmowę przez telefon

- że jak ci się kazało coś zrobić to jak wracasz za pół dnia i dalej jest to nie zrobione, a ty udajesz idiotę że nic nie było takiego mówione to trzeba się bardzo hamować żeby Cię nie zabić.

-  że widać jak robi się robotę po łebkach i na odpierdziel tylko po to żeby było, choć zrobienie jej porządnie wcale nie zajmuje dużo więcej czasu

To tylko po 4 dniach moje obserwacje z drugiej strony biurka. I naprawdę już tęsknie za szefem, żeby wrócić za swoje kochane biureczko, gdzie będę mógł raz na jakiś czas cały dzień siedzieć na necie i łudzić się ze szef tego nie widzi.

11:32, kontestatorbg
Link Komentarze (2) »
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Darmowy licznik odwiedzin